Marzyciel

 

Ostatnio obejrzałam film pt. „Marzyciel” wyreżyserowany przez Marka Forstera. Jego treścią jest oparta na faktach historia powstania „Piotrusia Pana” Jamesa Matthew Barriego – słynnego szkockiego dramaturga, który przed napisaniem tego dzieła popadł w niemoc twórczą. „Zagubił” się w świecie przepełnionym materializmem i nadmierną pogonią za pieniędzmi. Czując nacisk ze strony producenta Charlesa Frohmana (Dustin Hoffman), a także zakochanej w luksusach żony zmuszony był napisać sztukę, która odniesie sukces finansowy. Po nawiązaniu znajomości z Sylvią Davis (Kate Winslet) i jej synami wszedł w świat magii i bujnej wyobraźni, co pozwoliło mu wreszcie przełamać brak inspiracji. Przelewając na papier wspólne przygody stał się twórcą epokowego dzieła.

 
 


 

 

 

 

Uważam, że wielkim atutem filmu jest muzyka skomponowana przez Polaka, Jana Kaczmarka. Pobudza ona nasz umysł i skłania do poddania się nurtowi obrazu. W inteligentny sposób podkreśla ważne elementy fabuły, doskonale łącząc się z grą aktorów.

Podobały mi się filmowe kreacje dwóch gwiazd hollywoodzkiego kina – Deppa i Winslet, którzy znakomicie wcielili się w grane postaci. Na uwagę zasługuje też znakomity Dustin Hoffman, który wcielił się w drobną, mało istotną dla akcji postać.

„Marzyciel” to film mający wszelkie cechy wielkiej amerykańskiej produkcji. Gwiazdorska obsada, efekty specjalne, romantyczny temat. Jednak dzieło Marca Forstera ma swój urok, który momentami jest banalny i często porywa swoim wdziękiem. Według mnie ten film jest w stanie poruszyć wyobraźnię dziecka jak i serce dorosłego.